//////

PRAWO DO KOMUNIKOWANIA

„Prawo do komunikowania” tak pojęte mie­ści w sobie:prawo do posiadania własnych opinii i swobody ich wyra­żania;prawo do informowania innych i bycia samemu poinfor­mowanym, dzięki możliwościom, jakie stwarzają środki masowego przekazu;prawo do komunikowania pojmowane jako „interakcje, dia..og i współuczestnictwo zawierające w sobie wzajemne zobo­wiązania i odpowiedzialność”.Dwa pierwsze prawa (trzecie brzmi dość enigmatycznie) mają wyrażać dwoistą naturę komunikowania w nowoczesnym społe­czeństwie przemysłowym. O ile przedtem ograniczało się ono do funkcji biernej — bycia poinformowanym (right to know), o tyle dziś., w związku z postępem technicznych środków komunikowa­nia, nabiera także charakteru prawa czynnego — właśnie „prawa do komunikowania”, czyli prawa do rozpowszechniania własnych opinii za pomocą środków masowych (>right to commuiiicatef*. Miałoby to oznaczać, że każdy odbiorca masowy jest jednocześnie potencjalnym, nadawcą, że będzie to proces zindywidualizowany na wzór swobodnych kontaktów międzyludzkich.

NA FORUM ORGANIZACJI

Stawiany był na forum takich organizacji, jak Międzynarodowa Federacja Dziennikarzy (International Fe- deration of Journalists), Międzynarodowy Związek Towarzystw Prasowych (International Union of Press Associations), Świato­wy Kongres Pokoju (World Peace Congres), Międzynarodowy Instytut Współpracy Intelektualnej (International Institute of In- telectual Cooperation) i in. Stawiany był on także na sesjach Unii Międzyparlamentarnej oraz Światowych Konferencji Pra­sowych, a przede wszystkim na Zgromadzeniach Ligi Narodów. Z trybun tych zgromadzeń padały słuszne stwierdzenia, uchwa­lano rezolucje, nie doszło jednak do zawarcia ogólnej konwencji, która byłaby źródłem norm postępowania państw w tej sferze, mimo że projekty takiej konwencji zgłaszano wielokrotnie (pro­jektodawcą była m.in. Polska).

NAJLEPSZE FORUM

Współczesne komunikowanie zmusza niejako do uczestnictwa w tym procesie wiele krajów jednocześnie, oddziaływania nowoczesnych mass mediów nie da się bowiem ograniczyć do dwóch umawiających się stron bez skutków dla krajów trzecich. Sytuacja taka wymaga zatem wy­pracowania generalnych zasad, których źródłem mogą być tylko porozumienia wielostronne. Najlepszym forum do osiągnięcia ta­kich porozumieć są dziś organizacje międzynarodowe, dlatego celowe będzie scharakteryzowanie szerzej wysiłków społeczności międzynarodowej zmierzających do uregulowania tej ważnej sfe­ry stosunków między państwami i społeczeństwami.

PROJEKTOWANA AGENCJA

Chodzi więc o to, by projektowana agencja nie wyłaniała się całkowicie z reguł gry, jakie obowiązują w obrocie informacyj­nym między agencjami świata zachodniego. Wcześniej już wy­jaśnialiśmy, że te reguły gry składają się na mechanizm dyskry­minujący agencje krajów rozwijających się, wyznaczający im rolę peryferyjną. Przestrzeganie przez przyszłą TWNA wolności informacji w zachodnim rozumieniu byłoby równoznaczne z utrzymaniem dotychczasowego wzorca przepływu informacji. Projekt TWNA nie uwzględnia należycie interesów krajów roz­wijających się w sferze informacji oraz środków ich ochrony. W aktualnym, nierównoprawnym modelu stosunków międzyna­rodowych państwo jest najważniejszym środkiem ochrony tych interesów i nie da się go w tej funkcji zastąpić.

AMERYKA ŁACIŃSKA

Najważniejszym problemem dla kra­jów tego kontynentu jest zależność kulturalna od Stanów Zjed­noczonych będąca częścią ogólniejszego zagadnienia neokolonial- nej zależności większości z tych krajów. Czynnikami gruntujący­mi tę zależność jest własny społeczno-gospodarczy niedorozwój tych krajów oraz podobieństwo ich struktur ustrojowych do ustroju Stanów Zjednoczonych, co czyni je peryferiami centrum północno-amerykańskiego.Zależność kulturalna Ameryki Łacińskiej od Stanów Zjedno­czonych jest funkcją wielu czynników, z których jedne są wspól­ne dla Trzeciego Świata w ogóle, a inne działają tylko na tym kontynencie. Wśród tych drugich na czoło wysuwa się: związek tradycji tych narodów z formacją kulturową, z której wyrosła także kultura Stanów Zjednoczonych. Stąd istniejące odmienności nie stanowią wystarczająco silnej bariery ochronnej przed przyjmowaniem wzorów napływających ze Sta­nów Zjednoczonych (w odróżnieniu np. od narodów azjatyckich, których kultura — jak powiedzieliśmy — takie bariery stwarza).

KTOŚ WYPRZEDZA

Trzysta metrów przed, linią jechaliśmy niemal wszyscy razem. Odbiłem w prawo, by finiszować tuż przy szpalerze litdzi. Staszek usiadł mi na kolei Już wtedy, wiedziałem, że głównym celem jest wygranie ze mną na finiszu, bezwzględu .na .to, kto będzie pierwszy. Nie mogłem już zejść. z prowadzenia, rozpocząłem więc długi finisz. Pięćdziesiąt metrów przed metą byłem jeszcz^pietwszy, ale czułem, że zaczynam wytracać- szybkosć, że nie mam już sił, by mocniej nacisnąć na pedały. Dwadzieścia pięć metrów przed metą zauwa- żyłem, że ktoś mnie wyprzedza. Za metą dopiero. zo­rientowałam się, że był to Janusz Kowalski Co ja zrobiłem?” — tak krzyknął.po przejechaniu – linii mety, jak gdyby jeszcze nie zdając sobie w pełni . siprawy z tego co zrobił i czego dokonał.

POMOC W OSIĄGANIU WYNIKÓW

Wynik robi jeden kolarz, gratulacje i przynależne.im gratyfikacje dzieli się między wszystkich, ale potem, po powrocie ; do’kraju dodatkowe nagrody, z klubu, województwa, federacji prayznawane śą już tylko temu najlepszemu.Niewątpliwie istnienie, spółdzielni ,pomaga w osiąganiu wyników, właściwie gdyby każdy jechał np. podczas Wyścigu Pokoju na swoje konto, trudno byłoby sukcesy. Jeździmy tak nie tylko my, ale wszyscy liczący się na świecie kolarze. Zaciemnia to być może obraz rzeczywistego Układu sił i. jest niepopularne wśród kibiców, ale na to nie ma;rady. Rzadko kiedy kolarstwo jest sportem indywidualnym. Tylko podczas jazdy indywidualnej na. czas, bo przecież nawet w momencie, gdy ucieka mała grupka, w której jest po jednym zawodniku,np. z czterech drużyn, pozostali członkowie tych zespołów jadący w peletonie unie­możliwiają innym pogoń, starają się pomóc w rozwo­ju ofensywnej akcji.

NAUKA WYGRYWANIA

Henryk Lasak nauczył nas wygrywania wyścigów. W sposób bezwzględny wymagał,- by kolarz, który ; zabiera się w ucieczce, jechał tak, aby wygrać impre­zę.-Przez długi czas pokutowała w naszym kolarstwie zasada, że miejsce w czołówce jest już dużym o śiągnięciem i właściwie bez względu na lokatę jaką się zajmie, najważniejsze zadania są już wykonane. Lasak przez cały. czas walczył z. takimi nawykami.Doprowadził do- tego, że wymagaliśmy od siebie zwy­cięstw, a każda porażka na etapie była przedmiotem długiej analizy przeprowadzanej podczas codziennych  porannych odpraw. Pamiętam, jak kiedyś na wyścigu w Algierii, Andrzej Kaczmarek uciekał na jed­nym z etapów w kilkuosobowej czołówce a na.finiszu przegrał minimalnie ze Starkowem: Dostało się :’mu najpierw od nas, a później od trenera. 

TRENER LASAK

Henryk Lasak. Po raz pierwszy usłyszałem jego na­zwisko w 1966 noku, kiedy-trener Ryszard Swat, chcąc zapewne zdopingować mnie do jeszcze więk­szego wysiłku  i lepszych wyników,powiedział. Jak będziesz jeździł jeszcze lepiej, zadzwonię do tre­nera Lasaka, który jest moim kolegą i może weźmie cię do kadry. Trenera Lasaka zobaczyłem w-dwa  lata później. Okoliczności spotkania były niecodzienne. W łazience przy goleniu. Było to podczas wyścigu w Starachowicach, na którym już na pierwszym etapie, po długiej ucieczce z Hanusikiem, wygrałem nim na finiszu, wprawiając całe olimpijskie towarzystwo przygotowujące „się do wyjazdu do Meksyku w spore zakłopotanię.

Zakupy przyjemne i mniej przyjemne

Kupowanie rozmaitych produktów potrzebnych do codziennej egzystencji jest dla niektórych osób koniecznością, co do której nie ma alternatywy, trzeba to robić i już. Dla innych zakupy, to chwila wytchnienia i prawdziwej przyjemności. Istnieją miłośnicy zakupów dla których właściwie nie ma znaczenia, co kupują, byle tylko mieć możliwość wybierania, przebierania i wszystkiego, co się z kupowaniem łączy. Takie jednostki preferują przeważnie zakupy w supermarketach, gdzie wybór towarów jest ogromny i można się oddać pasji poszukiwania promocji, wyprzedaży i innych, teoretycznie korzystnych okazji zakupu. Kupujący z konieczności raczej wybiorą mniejsze sklepy, w których odczytają z listy, co im jest potrzebne i bez dodatkowych ceregieli zdadzą się na sprzedawcę. Jednych i drugich może połączyć, jeśli chodzi o emocje związane z zakupami, nabywanie leków na receptę w aptece, szczególnie tych na ryczałt. Ale i tu miłośnicy zakupów, o ile mają siłę, mogą zrobić rekonesans w kwestii tańszych zamienników leków zagranicznych.

ROZWÓJ Z CZASEM

Celowe będzie zatem odstąpienie w tych krótkich uwagach końcowych od zwyczajowo przyjętego uogólnienia przedstawio­nej na kartach tej książki problematyki, będzie ono bowiem możliwe i celowe dopiero po bardziej wszechstronnym naświetle­niu wielu problemów cząstkowych, z których wiele jedynie sygna­lizowaliśmy, a część w ogóle pomijaliśmy. Można się zgodzić ze stwierdzeniem jednego z czołowych badaczy z Trzeciego Świata, że ciągle jeszcze „błądzimy po omacku, gdy chodzi o znajomość uwarunkowań, które decydować będą o kształcie komunikowania między ludźmi z różnych kultur i o różnych doświadczeniach, wynikających z odmiennej egzystencji”Przyznając rację autorowi tych słów można dodać, że najważ­niejszym problemem nauki o komunikowaniu między narodami jest jednak nie tyle opisywanie „zastanej” rzeczywistości, ile ra­czej nadążanie za jej rozwojem, a w miarę możliwości także prze­widywanie prawdopodobnych kierunków przeobrażeń.

SZEROKI OBSZAR

Założyliśmy na wstępie, że komunikowanie międzynarodowe jest obszarem wielodyscyplinarnym, o nie określonym jeszcze precyzyjnie polu badawczym, co charakteryzuje dziedziny będące dopiero in statu nascendi. Dlatego też w opracowaniu tym cho­dziło przede wszystkim nie tyle o integrację przedmiotu w sensie teoretyczno-metodologicznym, ile raczej o zasygnalizowanie prob­lemów, których dogłębne naświetlenie pozwoli na rozwinięcie tej dziedziny i jej uformowanie się we względnie odrębny przedmiot badań. W przyszłości nie będzie można oczywiście uciec od zbudowa­nia teoretycznej strony problemu; wydaje się jednak, że po dziś dzień dziedzina ta znajduje się jeszcze w stadium analizy i opisu, co wynika z faktu, że sama rzeczywistość, która jest przedmio- tem jej zainteresowań, wykazuje dużą dynamikę zmian, co właś­nie staraliśmy się w tej pracy wykazać.

WARTOŚCIOWANIE ZASAD

Dowartościowanie zasad moralnych i dobrych obyczajów mia­łoby tę zaletę, że pozwoliłoby z jednej strony złagodzić trudności wynikające z niedostatku regulacji prawnych, z drugiej zaś — uniknąć zbędnej kazuistyki norm współżycia międzynarodowego, do której nieuchronnie musiałoby prowadzić różnicowanie się jego form, zwłaszcza w komunikowaniu między społeczeństwami. Dotyczy to w szczególności sprawy wolności informacji, która jest centralnym problemem komunikowania międzynarodowego. Można więc chyba zaryzykować tezę, że ze względu na jej na­turę żadna regulacja nie będzie doskonała, będzie bowiem różnie interpretowana, dopóki istnieć będą przeciwstawne koncepcje przepływu informacji i kultury w świecie.

 

WZGLĘDNOŚĆ NORM

Dostrzegając względność pewnych norm i kryteriów, trzeba się zgodzić ze stwierdzeniem, że w dorobku ludzkości jest wiele wartości moralnych, których nie może negować żaden naród, jeśli deklaruje swą gotowość współżycia z innymi, niezależnie od swego „tła” cywilizacyjnego. Wartości takie tkwią w najogólniej pojętych zasadach uczciwości, bez której trudno byłoby sobie wyobrazić np. reguły fair play, sprawiedliwości, rzeczowej pole­miki, obrotu międzynarodowego opartego na wzajemnym zaufa­niu stron itp. Rola tych wartości we współżyciu społeczeństw znajduje zresztą potwierdzenie w wielu omówionych wyżej dokumentach międzynarodowych, które są deklaracjami zasad nakładającymi na ich sygnatariuszy zobowiązania o charakterze przede wszyst­kim moralno-politycznym. Przypomnijmy, że jeden z nich, Dekla­racja UNESCO z listopada 1978 r., akcentuje ważną rolę kodek­sów honorowych. Wydaje się w związku z tym, że dużą wartość miałby dla społeczności międzynarodowej powrót do idei Mię­dzynarodowego Trybunału Honorowego (International Tribunal of Honour). To, że nie odegrał on większej roli w okresie między­wojennym, nie musi oznaczać, że byłby on bezużyteczny także

Z POWODU RELATYWIZMU

Między innymi właśnie z powodu tego relaty­wizmu wynikają trudności w osiągnięciu szerokiego konsensu międzynarodowego także w sprawach komunikowania, prawo bo­wiem wyrasta także w jakimś sensie z moralności, choć nie musi się z nią całkowicie pokrywać.Próby uściślenia kryteriów moralnej oceny metod stosowa­nych w komunikowaniu międzynarodowym podejmowane są w literaturze wielu krajów. Teoretycy zachodni, np. R. K. White, dzielą te metody po prostu na moralnie naganne i nienaganne, przyjmując za kryterium podziału niezbyt ostre pojęcie „uczci­wej informacji przesyconej ideami, które wyznaje się na Zacho­dzie”. Choć R. White nie jest zbyt precyzyjny w swych sformu­łowaniach, choć pojmuje moralność‘swoiście, jako zgodność dzia­łań z akceptowaną przez siebie ideologią, to jednak dyskredytuje pewne nieuczciwe formy i metody, odbierając propagandzie, która się nimi posługuje, prawo do nieskrępowanego rozpowszechniania ponad granicami państw.

BEZ ZASTRZEŻEŃ

Teza taka nie budziłaby żadnych zastrzeżeń, gdyby pojęcia: „cywilizowany świat”, „cywilizowane narody” były całkowicie jednoznaczne, a jak pamiętamy z poprzednich wywodów wielu autorów, zwłaszcza amerykańskich, chciałoby widzieć „świat cy­wilizowany” ograniczony tylko do narodów zachodniego kręgu kulturowego.  W tym miejscu pojawia się więc zagadnienie zasad moral­nych, których wartość dla wszystkich dziedzin stosunków mię­dzynarodowych mocno akcentuje się zwłaszcza w latach siedem­dziesiątych zarówno na Zachodzie, jak i na Wschodzie.„Moralność — stwierdza radziecka badaczka, G. K. Dmitriewa — jest dziś nieodzownym warunkiem normalnego funkcjono­wania systemu stosunków międzynarodowych. Dalsze pogłębia­nie odprężenia międzynarodowego i ugruntowanie pokojowego współistnienia stwarzają niezbędne przesłanki dla powszechnego stosowania uniwersalnych norm moralności w stosunkach państw o    rożnych systemach”.

OPARCIE NA NORMACH

Dlatego też, opowiadając się za oparciem tego współżycia na normach prawnych w zakresie możliwie jak najszerszym, nie należy jednocześnie absolutyzować roli regulacji prawnych, zdając sobie sprawę ze względnej niedoskonałości prze­pisów.Stąd ważne znaczenie należy przypisywać zwyczajom między­narodowym będącym źródłem praktyki postępowania, pod wa­runkiem jednak, że będzie to praktyka powszechna, nie ograni­czona jedynie do niewielkiej części społeczności międzynarodo­wej.Wydaje się zatem, że sprawa polega nie tyle na braku norm współżycia, ile raczej na gotowości stosowania już istniejących zasad, gdyby bowiem każde państwo chciało je przestrzegać, to przestałby istnieć problem szczegółowej regulacji.Zarówno dogmatyka, jak i doktryna prawa międzynarodowego zna pojęcie „ogólnych zasad prawa uznanych przez narody cywi­lizowane”, które są czy też powinny być źródłem współżycia. Państwo, które nie uznaje ich autorytetu, „wyłącza siebie poza nawias cywilizowanego świata.

ZAGADNIENIE NORM MORALNYCH W KOMUNIKOWANIU MIĘDZYNARODOWYM

Naszkicowana powyżej ewolucja rozwoju prawa w omawianej dziedzinie oraz pobieżny przegląd obowiązujących norm przeko­nują nas dobitnie o tym, jak trudno o wypracowanie uniwersal­nych zasad współżycia w tej sferze stosunków międzynarodo­wych. Skoncentrowaliśmy się tu na analizie aktów obowić .Pomijając w zasadzie liczne projekty, których w przeciągu kilku­dziesięciu lat uzbierało się niemało. Samo ich wyliczenie musia­łoby prowadzić do wniosku, że prawo jeszcze nieustanowione, pozostające w sferze projektów, przeważa ilościowo nad prawem obowiązującym. Płynie stąd konkluzja, że regulacje prawne nie tylko zresztą w omawianej dziedzinie, nie nadążają za coraz to nowocześniejszymi technikami komunikowania (czego najlepszą ilustracją są trudności z wypracowaniem zasad, jakie winny rzą­dzić wykorzystaniem satelitów do rozpowszechniania informacji) oraz bardziej różnicującymi się formami współżycia międzynaro­dowego w tej sferze.