ROZWÓJ Z CZASEM

Celowe będzie zatem odstąpienie w tych krótkich uwagach końcowych od zwyczajowo przyjętego uogólnienia przedstawio­nej na kartach tej książki problematyki, będzie ono bowiem możliwe i celowe dopiero po bardziej wszechstronnym naświetle­niu wielu problemów cząstkowych, z których wiele jedynie sygna­lizowaliśmy, a część w ogóle pomijaliśmy. Można się zgodzić ze stwierdzeniem jednego z czołowych badaczy z Trzeciego Świata, że ciągle jeszcze „błądzimy po omacku, gdy chodzi o znajomość uwarunkowań, które decydować będą o kształcie komunikowania między ludźmi z różnych kultur i o różnych doświadczeniach, wynikających z odmiennej egzystencji”Przyznając rację autorowi tych słów można dodać, że najważ­niejszym problemem nauki o komunikowaniu między narodami jest jednak nie tyle opisywanie „zastanej” rzeczywistości, ile ra­czej nadążanie za jej rozwojem, a w miarę możliwości także prze­widywanie prawdopodobnych kierunków przeobrażeń.

SZEROKI OBSZAR

Założyliśmy na wstępie, że komunikowanie międzynarodowe jest obszarem wielodyscyplinarnym, o nie określonym jeszcze precyzyjnie polu badawczym, co charakteryzuje dziedziny będące dopiero in statu nascendi. Dlatego też w opracowaniu tym cho­dziło przede wszystkim nie tyle o integrację przedmiotu w sensie teoretyczno-metodologicznym, ile raczej o zasygnalizowanie prob­lemów, których dogłębne naświetlenie pozwoli na rozwinięcie tej dziedziny i jej uformowanie się we względnie odrębny przedmiot badań. W przyszłości nie będzie można oczywiście uciec od zbudowa­nia teoretycznej strony problemu; wydaje się jednak, że po dziś dzień dziedzina ta znajduje się jeszcze w stadium analizy i opisu, co wynika z faktu, że sama rzeczywistość, która jest przedmio- tem jej zainteresowań, wykazuje dużą dynamikę zmian, co właś­nie staraliśmy się w tej pracy wykazać.

WARTOŚCIOWANIE ZASAD

Dowartościowanie zasad moralnych i dobrych obyczajów mia­łoby tę zaletę, że pozwoliłoby z jednej strony złagodzić trudności wynikające z niedostatku regulacji prawnych, z drugiej zaś — uniknąć zbędnej kazuistyki norm współżycia międzynarodowego, do której nieuchronnie musiałoby prowadzić różnicowanie się jego form, zwłaszcza w komunikowaniu między społeczeństwami. Dotyczy to w szczególności sprawy wolności informacji, która jest centralnym problemem komunikowania międzynarodowego. Można więc chyba zaryzykować tezę, że ze względu na jej na­turę żadna regulacja nie będzie doskonała, będzie bowiem różnie interpretowana, dopóki istnieć będą przeciwstawne koncepcje przepływu informacji i kultury w świecie.

 

WZGLĘDNOŚĆ NORM

Dostrzegając względność pewnych norm i kryteriów, trzeba się zgodzić ze stwierdzeniem, że w dorobku ludzkości jest wiele wartości moralnych, których nie może negować żaden naród, jeśli deklaruje swą gotowość współżycia z innymi, niezależnie od swego „tła” cywilizacyjnego. Wartości takie tkwią w najogólniej pojętych zasadach uczciwości, bez której trudno byłoby sobie wyobrazić np. reguły fair play, sprawiedliwości, rzeczowej pole­miki, obrotu międzynarodowego opartego na wzajemnym zaufa­niu stron itp. Rola tych wartości we współżyciu społeczeństw znajduje zresztą potwierdzenie w wielu omówionych wyżej dokumentach międzynarodowych, które są deklaracjami zasad nakładającymi na ich sygnatariuszy zobowiązania o charakterze przede wszyst­kim moralno-politycznym. Przypomnijmy, że jeden z nich, Dekla­racja UNESCO z listopada 1978 r., akcentuje ważną rolę kodek­sów honorowych. Wydaje się w związku z tym, że dużą wartość miałby dla społeczności międzynarodowej powrót do idei Mię­dzynarodowego Trybunału Honorowego (International Tribunal of Honour). To, że nie odegrał on większej roli w okresie między­wojennym, nie musi oznaczać, że byłby on bezużyteczny także

Z POWODU RELATYWIZMU

Między innymi właśnie z powodu tego relaty­wizmu wynikają trudności w osiągnięciu szerokiego konsensu międzynarodowego także w sprawach komunikowania, prawo bo­wiem wyrasta także w jakimś sensie z moralności, choć nie musi się z nią całkowicie pokrywać.Próby uściślenia kryteriów moralnej oceny metod stosowa­nych w komunikowaniu międzynarodowym podejmowane są w literaturze wielu krajów. Teoretycy zachodni, np. R. K. White, dzielą te metody po prostu na moralnie naganne i nienaganne, przyjmując za kryterium podziału niezbyt ostre pojęcie „uczci­wej informacji przesyconej ideami, które wyznaje się na Zacho­dzie”. Choć R. White nie jest zbyt precyzyjny w swych sformu­łowaniach, choć pojmuje moralność‘swoiście, jako zgodność dzia­łań z akceptowaną przez siebie ideologią, to jednak dyskredytuje pewne nieuczciwe formy i metody, odbierając propagandzie, która się nimi posługuje, prawo do nieskrępowanego rozpowszechniania ponad granicami państw.

BEZ ZASTRZEŻEŃ

Teza taka nie budziłaby żadnych zastrzeżeń, gdyby pojęcia: „cywilizowany świat”, „cywilizowane narody” były całkowicie jednoznaczne, a jak pamiętamy z poprzednich wywodów wielu autorów, zwłaszcza amerykańskich, chciałoby widzieć „świat cy­wilizowany” ograniczony tylko do narodów zachodniego kręgu kulturowego.  W tym miejscu pojawia się więc zagadnienie zasad moral­nych, których wartość dla wszystkich dziedzin stosunków mię­dzynarodowych mocno akcentuje się zwłaszcza w latach siedem­dziesiątych zarówno na Zachodzie, jak i na Wschodzie.„Moralność — stwierdza radziecka badaczka, G. K. Dmitriewa — jest dziś nieodzownym warunkiem normalnego funkcjono­wania systemu stosunków międzynarodowych. Dalsze pogłębia­nie odprężenia międzynarodowego i ugruntowanie pokojowego współistnienia stwarzają niezbędne przesłanki dla powszechnego stosowania uniwersalnych norm moralności w stosunkach państw o    rożnych systemach”.

OPARCIE NA NORMACH

Dlatego też, opowiadając się za oparciem tego współżycia na normach prawnych w zakresie możliwie jak najszerszym, nie należy jednocześnie absolutyzować roli regulacji prawnych, zdając sobie sprawę ze względnej niedoskonałości prze­pisów.Stąd ważne znaczenie należy przypisywać zwyczajom między­narodowym będącym źródłem praktyki postępowania, pod wa­runkiem jednak, że będzie to praktyka powszechna, nie ograni­czona jedynie do niewielkiej części społeczności międzynarodo­wej.Wydaje się zatem, że sprawa polega nie tyle na braku norm współżycia, ile raczej na gotowości stosowania już istniejących zasad, gdyby bowiem każde państwo chciało je przestrzegać, to przestałby istnieć problem szczegółowej regulacji.Zarówno dogmatyka, jak i doktryna prawa międzynarodowego zna pojęcie „ogólnych zasad prawa uznanych przez narody cywi­lizowane”, które są czy też powinny być źródłem współżycia. Państwo, które nie uznaje ich autorytetu, „wyłącza siebie poza nawias cywilizowanego świata.

ZAGADNIENIE NORM MORALNYCH W KOMUNIKOWANIU MIĘDZYNARODOWYM

Naszkicowana powyżej ewolucja rozwoju prawa w omawianej dziedzinie oraz pobieżny przegląd obowiązujących norm przeko­nują nas dobitnie o tym, jak trudno o wypracowanie uniwersal­nych zasad współżycia w tej sferze stosunków międzynarodo­wych. Skoncentrowaliśmy się tu na analizie aktów obowić .Pomijając w zasadzie liczne projekty, których w przeciągu kilku­dziesięciu lat uzbierało się niemało. Samo ich wyliczenie musia­łoby prowadzić do wniosku, że prawo jeszcze nieustanowione, pozostające w sferze projektów, przeważa ilościowo nad prawem obowiązującym. Płynie stąd konkluzja, że regulacje prawne nie tylko zresztą w omawianej dziedzinie, nie nadążają za coraz to nowocześniejszymi technikami komunikowania (czego najlepszą ilustracją są trudności z wypracowaniem zasad, jakie winny rzą­dzić wykorzystaniem satelitów do rozpowszechniania informacji) oraz bardziej różnicującymi się formami współżycia międzynaro­dowego w tej sferze.